16. paź, 2017

Odpowiadając na liczne pytania typu: "Gdzie jesteś? Dlaczego nie ma cię na FB?"
informuję:
Nie ma mnie TU, bo jestem TAM. Natura tak to urządziła że nie mogę przebywać w dwóch miejscach w tym samym czasie. Moim zdaniem to gruby błąd...
W każdym razie, na razie jestem TAM, a więc nie mogę być TU. Oczywiście kiedyś wrócę z TAM i będę częściej przebywać TU. Czas powrotu z TAM bliski jest, więc proszę wszystkich zainteresowanych o odrobinę cierpliwości. Na pewno wkrótce wrócę TU i znów będę się udzielać :)

Zajrzę jeszcze tylko do NIEOPODAL.

10. paź, 2017
Jak nie ma o czym pisać, to warto sięgnąć do wspomnień. I właśnie takie jedno mi się tłucze po umyśle:
Był piękny, majowy dzień. odstawiłam dziecię do szkoły i w radosnych podskokach wróciłam do domu. W końcu miałam PLANY! Dziś już nie pamiętam jakie, ale na pewno były ważne życiowo. Zanim przystąpiłam do realizacji PLANÓW, musiałam koniecznie zajrzeć na FB.
Zaskoczyła mnie wiadomość od A:
- Będziesz na turnusie w czerwcu Ciocia?
A. nie pisze często. Właściwie to nie pisze do mnie wcale nie licząc dzisiejszego listu. A. ma 16 lat i generalnie z prykami nie ma o czym gadać. Lekko zdziwiona takim zainteresowaniem nastolatki odpisałam:
- A dlaczego pytasz?
A. odpowiedziała błyskawicznie:
- Tata się pyta
No... Cycki mi się podniosły o pięć cm! W końcu zainteresowanie obcego faceta moją osobą to rzecz niecodzienna i warta docenienia! Tym bardziej że ten akurat, konkretny facet ma bardzo atrakcyjną żonę...
Nie powiem! Napuszyłam się lekko, a moje ego spoczęło zadowolone na puchu. "Znaczy nie jest ze mną tak źle!"- pomyślałam. Pragnąc większego napuszenia i głaskania mojego Ego, kontynuowałam fejsrozmowę z A:
- A dlaczego taki zainteresowany?
A. niestety sprowadziła mnie na ziemię:
- Bo mama nie ma urlopu, a tata powiedział że nie jedzie jak ciebie ciociu nie będzie, bo z samymi babami to dwa tygodnie nie wytrzyma.
 
No tak...

 

 
4. paź, 2017

Skończyła się epoka samurajów. Nastały filmy katastroficzne. Była lawina, powódź, trzęsienie ziemi też... Był wirus wyniszczający i superwulkan. Że o pszczołach, ptakach i innych zmutowanych warzywach nie wspomnę.
Wczoraj oglądałam wbrew własnej woli https://www.cda.pl/video/96410742 
Znaczy totalna zagłada.
Realistycznie...
Logicznie...
Przekonywująco...
W związku z przekazem postanowiłam zaprzestać:
-sprzątania
-gotowania
-prania
-mycia.
I tak wszyscy zginiemy.

3. paź, 2017
Jesienne prace na działce idą pełną parą. Zaprzyjaźniłam się już ze Szpadlem i z Widłami Amerykanami.
Mówcie mi- Koparka!
Wczoraj mamusia wskazując palcem, zadysponowała:
- Dziś trzeba okopać ten krzew. Chcę go podsypać korą.
- Dobrze. A co to za krzak?- zapytałam patrząc na dziwne liście w dwóch kolorach. Zielonych i żółtych. I różnych kształtach, jak się dobrze przyjrzeć.
- Nie mam pojęcia, ale ładnie kwitnie wiosną. Zresztą, co za różnica! Rośnie, to zadbać trzeba.- Logicznie odpowiedziała mamusia.
Zgodnie z wytycznymi zabrałam się do pracy. Odcięłam szpadlem darń wokół krzaczka, a później Amerykanami zaczęłam głębokie kopanie. Ściętą darń i chwasty otrzepywałam dokładnie z ziemi i wywalałam na kompost.
Jak zwykle.
To znaczy, nie jak zwykle. Krzaczek okazał się tak mocno ukorzeniony, że miałam nielichy problem z wybraniem chwastów.
Włączyłam tryb "Lokomotywa".
Sapiąc i dysząc darłam plątaninę korzeni wydłubując niechciane zielska. O żesz franca, ale ma korzeniska!
Dysząc i sapiąc zeszłam do parteru, dobierając się już prawie do pnia, gdy coś mnie pacnęło w ucho. Zapiekło solidnie i znajomo. Przyjrzałam się krzaczkowi dokładnie.
No tak...Pokrzywa.Forma drzewiasta, jak mniemam. Znaczy te zielone liście to nie jest własność krzaczka, tylko chwast i trzeba intruza zlikwidować.
Dokładnie przepatrywałam odkopane korzenie chcąc dokładnie zlikwidować zielsko. Przy każdym pociągnięciu za elastyczne sznurki pokrzywowych korzeni, zrywałam coraz szersze kręgi darni. Dobierałam się do coraz mocniejszych podpór opornej pokrzywy obluzowując przy okazji korzenie krzaczka.
Walczyłam.
Sapałam i dyszałam.
Dłubałam widłami.
Odcinałam szpadlem.
Ciachałam sekatorem.
Dyszałam i sapałam.
Moje rękawice dawno już poległy zostawiając niebieskie bransoletki, a ja się nie poddawałam. Ryłam pod krzaczkiem jak doświadczony kret, wydłubując fragmenty pokrzywy.
Po godzinie zaciętych zmagań mogłam ogłosić zwycięstwo!
Zlikwidowałam Pokrzywę!
Przy okazji padł krzaczek. Przewrócił się z wdziękiem, a złote listki na kształt łez spłynęły na zrujnowany trawnik...
 
Teraz rozumiem co kierowało Pyrrusem...
26. wrz, 2017
Ubrania
mają społeczną naturę. Zawsze przebywają w grupie. Na półce w szafie lub w pralce- razem.
Oczywiście że staram się stworzyć w domu takie warunki, by nasze ubrania były szczęśliwe! Mam szafę garderobianą, komodę, pralkę i kosz na hmm... Głupio powiedzieć "brudy", więc niech będzie "nieświeżości".
W każdym razie stadnie.
Właściwie to tak jak ludzie.
Nawet mają swoje indywidualności:
 
Kamizelka Konserwatora
Zwana pieszczotliwie "halką" ma niezwykłą charyzmę. Niezależnie od miejsca pobytu jest doskonale widoczna i wyraźnie niechętna bliższym kontaktom. Inne Ubrania jej unikają.
 
Moja Kurtka
Jest wyjątkowo towarzyska i konserwatywna w zwyczajach. Zawsze wisi na tym samym miejscu i zawsze wokół zbierają się inne Ubrania pragnące choć przez chwilę ogrzać się w jej chwale.
Znaczy wieszak na kurtki zawsze pełen.
 
Spodnie Mateusza
Są typowym przykładem niechlujnego hipisostwa. Szwendają się po biurku i podłodze. Rozwalają się na kanapie. Prawie słyszę tekst:
- wyluzuj mamcia!.
Brakuje im tylko dredów i skręta w zębach.
 
Biustonosze Marty
Dostojne i grzeczne C przy obwodzie 70 cm, mają swoje zasady. Nie zadają się z byle kim. Nadymają miseczki na każdą niechcianą próbę kontaktu.
Prawdziwa arystokracja.
 
Robocze spodnie Stasia:
Zboczeńcy. Ciągle znajduję je w kontakcie z innymi gatunkami odzieży. A to wiszą na kurtkach, a to tarzają się ze skarpetkami po podłodze. Czasem odwiedzają pojemnik na "nieświeżości", ale bardzo rzadko. Podejrzewam że mają nieczyste intencje.
 
Skarpety:
Te, z kolei nie są zbyt towarzyskie, ale to zrozumiałe gdy ma się bliźniaka. Potrzeby towarzyskie zaspokaja rodzeństwo.
Nooo... Nie każde rodzeństwo zgodne jest, więc czasem spotykam Skarpety samotne. Podejrzewam że zamordowały swoich bliźniaków, ale dowodów nie mam...