13. sie, 2017
Oglądanie filmów plecami to jedna z wielu przydatnych umiejętności, które posiadłam.
Bardzo to wygodne.
Można inne części ciała zaangażować do odmiennych zadań i przy okazji być na bieżąco z arcydziełami kinematografii. Np. ręce kroją cebulę, oczy płaczą, a plecy oglądają Casablankę.
Albo; oczy szukają kurzu do zwalczenia, stopy wymacują paprochy, a plecki rozkoszują się "13 wojownikiem".
No, wygodne i tyle.
Rzecz w tym, że od pół roku Konserwator męczy filmy z dalekiego Wschodu. Znaczy z Chin, Japonii i Korei.
A moje plecy oglądają.
I wszystko byłoby cacy, gdyby Konserwator nie żądał przedyskutowania właśnie oglądanego filmu:
- Ten Kin Sung, to wspaniała postać. Ciekawe jak nazywa się aktor.
Aktor miał imię krzaczkami pisane, więc nie wiemy nadal.
Albo:
- Su Czu niepotrzebnie wlazła na to drzewo.
Aha. Zgadzam się że niepotrzebnie, chociaż moje plecy twierdzą że na drzewo wspięła się Mało Ciało.
I jeszcze:
- Generał Sum Lin to dupek.
No, może i dupek, ale na litość boską który to? I o co właściwie chodzi?!
Smao Tao, Cing Szin i cała zgraja różnych ping-pongów okrutnie mi się miesza, więc często przy komentarzach popełniam gafy:
- I teraz Zu Lun pojedzie rodziców szukać- Ja
- Ming Su! Zu Lun, to ta z blizną- Konserwator.
- Ale przecież Dżon Ciung ukradł konie!- Ja
- Co ty pieprzysz?! To był Miał Ciał! Ciang Ciung umarł na febrę w trzynastej minucie...- Konserwator.
I takie różne inne nasze rozmówki tematyczne.
 
Wczoraj Staś włączył jakąś ekranizację chińskiej legendy o siedmiu braciach. I wiecie co? Przy komentarzach do filmu ani razu się nie pomyliłam! Pewnie dlatego że główni bohaterowie nazywali się:
- Pierwszy Brat
- Drugi Brat
- Trzeci Brat
-....

 

 
9. sie, 2017

Poprosiłam Szkodnika o sporządzenie listy zakupów szkolnych. Zastosował się i oto lista:
- 10 zaszczytów w krutke
- 10 zasysów w linie
- 1 różyczki
- 2 zastawy farp planetarnych
- 2 zastary cyrkli
- 1 restart do geometrii
- 1 krzaczek na geografię
- 5 kleji
- 1 zesrał pędzi
- 2 zesrały zakreślaczy
- 10 antygrypser niebieski
- 5 długonisław czmrmn
- 1 zebrany długopis
- 1 patelele olejne.
Kuśwa tyle lat w szkole i dalej pisać czytelnie nie umie.
I po co mu na geografię krzaczek?

8. sie, 2017

Miałam  jechać do urzędu celem złożenia Wniosku. Sprawa zwłoki nie cierpiąca gdyż mundry papiór muszę dostarczyć do końca sierpnia. Niezłożenie w terminie skutkować będzie znacznym obniżeniem stopy życiowej Rodziny.
Z biedy na nędzę.
Celem dokonania czynności nawet się z koleżanką umówiłam. Obie musimy jechać z córkami, więc w komplecie nam wygodniej. Jedna dziewczyn przypilnuje, a druga pójdzie wnioskować. A później zamiana.
Niestety, nasz cały spryciarski plan runął. Raniutko okazało się że nie mogę oddalać się od toalety. Właściwie to wcale nie powinnam z niej wychodzić. Zdołałam jedynie capnąć laptopa.
Siedzę więc sobie w tej łazience, i siedzę... I siedzę bardzo dosłownie...
I obiecuję sobie że jak już wyjdę, to przez dwa dni tu nie zajrzę!
Właściwie to chyba nikt nie zajrzy.

Przynajmniej póki się solidnie nie wywietrzy.

7. sie, 2017
Konserwator zrobił mnie w balona i wrócił z ryb dopiero o 11. Dla uściślenia sytuacji nadmienię że wyjechał w sobotę wieczorem. Na te ryby...
Wściekła byłam, bo miałam iść na grzyby jak tylko wróci, ale kto lezie do lasu o tej porze?! Latem?
Bardzo byłam niezadowolona, więc nie odpuściłam i złośliwie kazałam się zawieźć.
W lesie było gorąco i parno. Ja w kurtce i gumofilcach. Nerw podnosił mi temperaturę od środka.
Rozglądając się po ubogich w grzyby chaszczorach postanowiłam odwiedzić pewien lasek, w którego kilka lat temu wyniosłam pełen kosz prawdziwków.
Dysząc i ocierając rękawem pot zalewający oczy, pogalopowałam.
Minęłam bagienko. Okrążyłam szerokim łukiem nasadzenia sosny. Pół godziny szukałam przejścia przez zalany wodą rów.
Duszno, gorąco, grzybów niewiele. Napędzana nadzieją przelazłam w końcu przez gęsty ols, wiedząc że to już ostatnia przeszkoda na drodze.
Dotarłam.
Spojrzałam.
Zamarłam.
Prawdziwki się wyprowadziły. W dodatku zabrały ze sobą drzewa!
Lasu nie ma.
Jak ktoś zobaczy bandę grzybów niosących świerki i buki, to proszę o informację.
 
Niech oddadzą mój las!!!
5. sie, 2017

Normalna 
sobota. Pralka pierze, zmywarka zmywa, drukarka drukuje.
Mop już pozmywał podłogę, a ściereczka z mikrofibry starła kurze.
Szkodnik zakupy zrobił i Zaraza pozbierała wszystkie drobiazgi z niskich poziomów.

Kolega Odkurzacz załatwił zakamarki w kompie i przy listwach podłogowych.

Lodówka się rozmraża.
Garnek zupę gotuje i patelnia rybę smaży.

Chyba się położę.
Dla mnie już nic nie zostało.