6. kwi, 2018

Język angielski był dla mnie obcy od zawsze. 
Urodziłam się w kraju nieangielskojęzycznym.
Naukę "obcego" zaczęłam dopiero w wieku lat 10.
I uczę się do dziś.
Pech jakiś, czy też błąd w genach sprawił że nauka idzie mi ciężko. Co się nauczę wieczorem, tego rankiem już nie pamiętam.
Jakieś dys modne mam.
Mam też okrutny opór wewnętrzny na wszystkie "niemożliwe" i "nie dasz rady".
Też genetycznie.
W związku z trudnościami w nauce języka połączonymi z wrednym charakterem, od 10 lat słucham wszystkich audycji w j. angielskim. Zgodnie ze wskazaniem- osłuchaj się.
Dziś. Dokładnie 06.04 Anno Domini 2018, odkryłam że jednak znam angielski. 
O!
I na nic te wszystkie badania, orzeczenia i stwierdzenia że nie dam rady. Właśnie że dałam!
Oglądałam program angielskojęzyczny i wszystko zrozumiałam :) 
I niech mi ktoś powie że nie można, jak można?!
Ja dałam radę :) 
W programie facet opowiadał fajny dowcip.

Wiem że dowcip, bo publiczność się śmiała ;)

15. mar, 2018

Następna
wizyta, w następnym mundrym urzędzie zaliczona. Spędziłam w rzeczonym prawie cztery godziny (wliczając czekanie w kolejce), po to by odpowiedzieć na pytania typu:
- Imię i nazwisko
- Wiek
- Adres zameldowania (zamieszkania, pobytu, korespondencyjny, faktyczny, jasny, ciemny, w kratkę)
- Stan cywilny (wojskowy, harcerski, wagowy, skupienia)
- Zawód wykonywany.
Odpowiedziałam, jak umiałam i uważałam, ale ostatnie zagadnienie przysporzyło mi problemów. O ten "zawód" chodzi. 
Po głębokiej analizie zadanego pytania odpowiedziałam:
- Pedagog specjalny na stanowisku administracyjnym z obowiązkiem prowadzenia małej gastronomi.
- ?????- odpowiedziała Pani Biurwa Ważna
- To gdzie pani pracuje?
- W domu- odpowiedziałam zgodnie z prawdą.
-Aaaa! To znaczy nie pracuje pani! 
- Uprzejmie się nie zgodzę. Oczywiście że pracuję i nie moja wina że nie ma nazwy dla stanowiska, które łączy tak wiele odmiennych funkcji- uprzejmie rzekłam.
- No, ale to nie praca- podsumowała PBW.
Wyraziłam zdziwienie niewinne:
- Jak to? Żeby ogarnąć wszystkie dzienne zadania, muszę być na bieżąco z przepisami skarbowymi. Znam ustawy odnośnie edukacji i wychowania. Muszę znać KK i KR. Jestem na bieżąco z przepisami NFZ. W dodatku Magda Gessler mnie nie zaskoczy... A Pani mówi że nie pracuję... Czuję się urażona...
- Yyy...Eeeee.. A ile Pani zarabia?
Po tym pytaniu poczułam się jak w domciu:
- A Co panią upoważnia do zadawania takiego pytania? Charakter mojej sprawy nie wymaga podawania statusu majątkowego, więc wykracza pani poza swoje kompetencje. W dodatku zarobki to dane osobiste i wrażliwe, więc uzyskiwanie ich za pomocą zależności służbowej jest przestępstwem. Jest pani tego świadoma?!

No! Oprócz satysfakcji paskudnej, mam załatwioną pozytywnie sprawę :)Chociaż...

Chciałabym wiedzieć co PBW napisała w rubryce "zawód wykonywany"

14. sty, 2018

Niedługo
Dzień Babci i...
Pamiętam
Małą, zasuszoną staruszkę, zwijającą siwy warkocz w "Swińską dupę"
Pachnącą chlebem i miodem.
Z pomarszczonym uśmiechem.
Mówiła o mnie "Mała zaraza" i "kawał cholery", ale codziennie gotowała zupę mleczną i przygotowywała kanapki.
Czuwała nocą gdy byłam chora.
Mówiła oczywiście, że musi, bo córka potrzebuje odpocząć.
Babcia...
Nie żyje już tyle lat.
Odeszła, tak jak żyła.
Cichutko.
Kiedyś zaśpiewała mi pieśń ze swojego regionu. Raz jeden, ale pamiętam do dziś:
Kocham Cię babciu
Nadal.

 

7. sty, 2018

Dojrzały wiek ma swoje zalety. Nareszcie mogę się przyznać że lubię seriale. No nie, "M jak miłość" nie strawiłam, ale "Ojca Mateusza" to i owszem. 
Oglądałam też "Wspaniałe Stulecie"

Jakiś czas...
Teraz pora na "Koronę Królów". 
No co? Podoba mnie się! Jest co prawda nieco siermiężna w porównaniu do tureckiego hitu, ale za to lepiej osadzona w znanej mi kulturze. Mniej koloru i brak szastania jedwabiami, ale jest modny len.
Jest też wojna, miłość, paskudna teściowa i synowa z ognistym charakterem.
Czego chcieć więcej?
No, może tylko telefonów komórkowych brak.

Przepływ informacji byłby szybszy.

25. gru, 2017

- Stasiu!- wrzeszczę z łazienki:
- widziałeś moją kosmetyczkę?
- A po co ci?- odwrzaskuje Konserwator
- Takie różne tam mam do makijażu- tłumaczę
- Do makijażu?! O mój Boże... - odpowiada ślubny wchodząc do łazienki.
- No weź! Takie pierdoły do malowania twarzy- burczę nerwowo grzebiąc w szafce.
- Wiem co to makijaż, tylko się dziwię. Przecież idziemy na Wigilię, a nie na Prima Aprilis!

Wesołych Świąt!